Aby we wszystkich okolicznościach życia być szczęśliwym,należy ciągle wspominać swoje najciemniejsze dni. John Ching-hsiung Wu
RSS
wtorek, 14 listopada 2006

no jakos nie moge sie zabrac do pisania, ale dzis postanowilem sprobowac, moze cos wycisne :) czas tak szybko mija, jeszcze tylko 3 tygodnie pracy, tydzien wolnego i powrot do domu, nie na dlugo bo w styczniu wracam na egzamin ale juz nie moge sie doczekac. wypadaloby jakos podsumowac moj pobyt:) ale jedno tylko jedyne nasuwa mi sie na mysl, to ze spotkalo mnie tu wielkie szczescie w postaci kochanej osoby z ktora dziele kazda wolna chwile:)a to ze odlozylem troche pieniedzy i to ze zdobylem jakies doswiadczenie to juz nie takie wazne, bo i bez tego uwazalbym ten wyjazd za najlepsza decyzje ktora podjalem. Moje kochanie mowi , ze i tak na pewno bysmy sie spotkali gdzies , kiedys :) ale ja nie jestem tego taki pewien, wiec wielkie podziekowania dla losu,przypadku i Boga:)

poniedziałek, 04 września 2006
misiu szczesciarz:)

nie spodziewalem sie:) naprawde nie spodziewalem sie ze tak to sie ulozy:) ze tak daleko od domu, od przyjaciol, od Polski, w miejscu w ktorym mialem tylko zarabiac pieniadze znajde to czego szukalem przez cale zycie:)myslalem ze to niemozliwe, ze nie moze sie tak ulozyc, a tu trach, poznalem dziewczyne i jestem szczesliwy:)i poznaje dalej! co to tesknota , radosc, tajemnica i pozadanie. kto by pomyslal:)tak dlugo bylem sam, tak dlugo czekalem! Teraz wiem ,ze bylo warto:)!!

środa, 09 sierpnia 2006

mam juz bilet powrotny:) 12.12 teraz nie pozostalo nic innego jak odliczac dni:), a tak serio to nie jest juz tak zle, to co przerazalo na samym poczatku teraz jest normalne, wszystko jakos sie ulozylo i teraz kazdy dzien jest podobny do drugiego.rano czerwony autobus do pracy:) przerwa w srodku dnia na zarcie, internet, czasem na spanie i tak dzien po dniu tylko poniedzialki sa inne, bo wtedy wybieram sie gdzies na zwiedzanie:)staram sie jak najlepiej spedzic ten czas, juz nawet sporo miejsc zaliczylem, no i tak tu sobie zyje:) od wrzesnia zaczne szkole jak wszystko pojdzie zgodnie z planem, wiec moze przywioze do domu cos mniej ulotnego niz pieniadze, moze naucze sie jezyka:)

piątek, 28 lipca 2006

juz prawie miesiac mija jak zaczalem prace, nawet nie wiem kiedy ten czas minal, chociaz codziennie odliczam godziny do konca roboty:), sa dni ktore mijaja szybko inne ciagna sie straszliwie, zle sypiam, wiecej mysle i zastanawiam sie nad tym jak to dalej poukladac, z reszta czasu tu za bardzo nie ma na jakies dlugotrwale rozwazania,jestem uziemiony praca , no ale sam tego chcialem , ciagle cos do zrobienia , ciagle spozniony.moze to i dobrze :) w ostatni dzien wolny troche pozwiedzalem i w koncu poczulem sie jak turysta, poczulem satysfakcje z milo spedzonego dnia, tylko ze kosztem sil bo na nastepny dzien zdychalem w robocie:( hmm czy tego wlasciwie chce? na razie tak, na krotka mete ale nie dluzej niz do swiat:) chyba ze mnie omami zadza pieniadza jak wielu tutaj i postanowie zostac:( zartowalem:) akurat w moim przypadku jest calkowicie niemozliwe:) :)

wtorek, 11 lipca 2006
misz-masz

czy mi sie podoba ? nie ma szans:) zgielk, tlum ludzi, kazdy innego koloru, kazdy mowi w innym jezyku, mnostwo polakow,zapchane ulice, brud i syf, pobudka 9 rano - powrot 1 w nocy a czasem pozniej, hmmm co ma mi sie podobac? tylko angielskie puby:):)

sobota, 08 lipca 2006
londyn

no to jestem w londynie:) troche zagubiony na poczatku, powoli sie przyzwyczajam: do nowego miejsca, nowych ludzi calkiem przyjaznych ale jednak zupelnie obcych. pierwszy stres minal, znalazlem prace bo jakby nie bylo to najwazniejsze - to warunek przezycia:) i zaczynam tu funkcjonowac jak wielu innych.wiecej przemyslen moze pozniej:) :)

piątek, 26 maja 2006
donegal pub:)

Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny,
Żegnajcie nam dziś, marzenia ze snów,
Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora,
Lecz kiedyś na pewno wrócimy tu znów:)

czwartek, 18 maja 2006
anglia

niedlugo wyjezdzam, w koncu sie zdecydowalem, dzieki zyczliwosci znajomych ludzi, spakuje sie i pojade. mam nadzieje ze znajde prace szybko i zaczne cos tam oszczedzac. czy musze? niekoniecznie, ale bardzo chce. mieszka sie w domu bardzo sympatycznie, ale jakos mnie ciagnie w nieznane. chce sie sprawdzic, chce cos przezyc, a przy okazji zdobyc doswiadczenie i pieniadze:) ktore beda mi potrzebne do zrealizowania mojego planu:)

wtorek, 16 maja 2006

w sobote coma w gdansku:) jutro strongmani na molo, w piatek wyscig szpitalnych lozek na dlugiej, hohoho jaki stalem sie swiatowy, a wystarczylo tylko wstawac troszke wczesniej i zaczac jezdzic kolejka;)

niedziela, 07 maja 2006
uczucia

znowu zlapalem sie na tym ze uczucia sa bardzo ulotne, chwytaja cie za gardlo, sciskaja mocno ale rownie szybko puszczaja i nie zostawiaja po sobie zadnego sladu,czy to gniew czy euforia, bylo minelo, ktos byl przez chwile i zniknal, chyba tak mialo byc. zostawiam za soba dwa obrazy, jeden z przeszlosci, zakurzony choc wiecznie zywy i taki do ktorego chetnie wracam i przygladam mu sie z sentymentem i czuloscia, drugi, nowy, tajemniczy, ktorego nie dane mi bylo blizej poznac, ktory zaczarowal mnie na chwile by zaraz potem rozmyc sie w rzeczywistosci, ale nie zaluje, nie mam do siebie pretensji, probowalem, a teraz chce zwyczajnie zapomniec, zostawic wszystko za soba i spokojnie isc dalej, isc moja droga do celu:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5